niedziela, 29 kwietnia 2012

Rozdział 1

- Lilly, kochanie bądź miła. – powiedział ojciec. Za moment mieli przyjść do nas ludzie, którzy chcą nagrać płytę w studiu taty. Tak, tata jest sławny w kręgu muzycznym. Nagrywały u niego m.in. takie sławy jak Rihanna, czy Katy Perry. Studio znajduje się w naszym domu, albo raczej naszej willi. Przez dom przewija się mnóstwo ludzi.
- Zawsze jestem grzeczna. – odpowiedziałam z głupim uśmieszkiem.
- Taa, ty i grzeczna. – prychnął.
Nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. Na progu zobaczyłam piątkę roześmianych i zabójczo przystojnych chłopaków i jakiegoś mężczyznę po 30.
- Witam. Nazywam się Paul Higgins. Jestem managerem One Direction. Czy zastałem Marka Leighton’a? – odezwał się ten facet.
- Dzień dobry. Tak, proszę wejdźcie. – powiedziałam słodko, jak na porządną dziewczynkę przystało. Tak, ja i porządna. Dobry żart. Czułam na sobie spojrzenia tych chłopaczków, ale to zignorowałam. Poprowadziłam ich do salonu, gdzie czekał już ojciec.
- To ja nie będę wam przeszkadzać. – powiedziałam i powoli wycofywałam się z pokoju.
- Zostań, kochanie. – stwierdził tata. Usiadłam obok niego na kanapie. Naprzeciwko siedzieli One Direction i gapili się na mnie. Już chciałam im coś powiedzieć, ale opanowałam się. Wiedziałam jak ważna jest dla ojca ta praca. Ten cały Paul coś tam gadał, ale go nie słuchałam.
- Czyli kiedy chłopcy mogą wejść do studia? – spytał na koniec.
- Chociażby od jutra. – odpowiedział mój ojciec. – Jako iż będą nagrywać kilka, to mogą u nas nocować. Mamy kilka pokoi gościnnych.
- Dziękujemy bardzo. – odpowiedział jeden z chłopaczków. Nawet nie wiem jak mają na imię.
- Przyjedźcie wieczorem to Lilly was oprowadzi. – czy mojego ojca do reszty pogięło? Ja nie mam ochoty mieć z nimi nic wspólnego.
Gdy żegnali się w drzwiach, przecisnęłam się między nimi, po drodze napotkałam wzrok szatyna. Czy oni wiecznie muszą się tak gapić?! Rzuciłam krótkie ‘jadę do Justina’ i wsiadłam do mojego samochodu. Tak, TEGO Justina. Justina Biebera. Justin był moim przyjacielem. Mówiliśmy sobie o wszystkim. Ktoś kiedyś powiedział, że przyjaźń damsko-męska nie istnieje. A ja twierdzę, że istnieje. Justin chodzi z Seleną Gomez. Lubimy się z Seleną, jesteśmy koleżankami, chociaż ja jej do końca nie ufam i staram się zachować dystans. Dziwicie się pewno, że przyjaźnię się z takimi sławami jak Biebs czy Sel. A jednak. Nie myślcie sobie, że kumpluję się z nimi tylko dla kasy. Mam dość swojej, tak jestem bogata. Bogata nie znaczy rozpieszczona.
A wracając do Justina. Podjechałam pod jego dom, pod którym jak zwykle było mnóstwo paparazzich. Mój przyjazd nie zrobił na nich zbytniego wrażenia. Bywałam tutaj codziennie, więc już się przyzwyczaili. Oczywiście paru zrobiło mi kilka zdjęć, pomachałam im i jak gdyby nigdy nic weszłam do domu Biebera.
Na kanapie w salonie zastałam Justina i Selenę. Sel wyglądała na znudzoną, ale Bieber z zainteresowaniem oglądał jakaś głupią gąbkę – Spongebob czy coś.
- Te, Bieber, zajął byś się swoją dziewczyną, a nie oglądał bajeczki. – powiedziałam ze śmiechem. Para momentalnie się odwróciła.
- Lilly! – krzyknęła brunetka i rzuciła mi się na szyję. – Fajnie, że jesteś.
- No chociaż ty jedna się cieszysz, bo pan Bieber to coś nie bardzo. – stwierdziłam patrząc na Justina, który nadal oglądał bajkę. Sięgnęłam po pilota i wyłączyłam telewizor.
- Ej! – krzyknął JB. – O cześć Lilly.
- Miło, że się zorientowałeś, że tu jestem. – odparłam z sarkazmem.
- Oj no, przepraszam Lilly. – powiedział chłopak, po czym mnie przytulił.
Po godzinie Selena musiała wracać do domu, bo wieczorem miała mieć wywiad. Pożegnałyśmy się buziakiem w policzek, później Sel powymieniała ślinę z Biebsem i już jej nie było. Gdy opowiedziałam Justinowi o One Direction, ten nie był zbytnio zadowolony z tego powodu. One Direction odbierają mu fanów. Coraz więcej Beliebersów staje się Directionerami. Obaj wiedzieliśmy, że blondyn z 1D, bodajże Niall, uwielbia Justina.
Chcieliśmy widzieć jego reakcję jak pozna Biebsa osobiście, w dodatku w moim domu. Wieczorem razem z Justinem podjechaliśmy do mojego domu, nie było to daleko jakieś 10 minut drogi. Oczywiście w eskorcie paparazzich. Chwilę po nas do domu przybyli 1D z bagażami. Justin otworzył im drzwi i słychać było babski pisk, co jak się później okazało był to okrzyk radości Nialla.
- Ale… Co… Jak… Gdzie… - biedny blondyn nie umiał dojść do siebie.
- Niallowi chodzi o to, skąd się tu wziął Justin. – powiedział mulat.
- Często tu bywam, przyjaźnimy się z Lilly. – odparł Bieber ze śmiechem.
Gdy Justin poszedł do siebie, chłopcy, szczególnie Niall, zadawali mi mnóstwo pytań o niego. Powoli im wszystko wytłumaczyłam. Później pokazałam im ich tymczasowe pokoje. Każdy z nich miał mieć osobno. Wszystkie pokoje znajdowały się na tym piętrze co mój. Super.
Jak się okazało mulat to Zayn, ten z lokami to Harry, ten najspokojniejszy to Liam, ten z szelkami to Louis, no a blondyn to Niall.
Niall jest wiecznie głodny, Louis ma fioła na punkcie marchewek, Liam boi się łyżek, Harry lubi koty, a Zayn ciągle patrzy w lustro. Zapowiada się bardzo ciekawie.
Wieczorem zaprowadziłam ich do studia, żeby się zapoznali ze wszystkim.
Na chwilę wyszłam, a gdy wróciłam leciała jakaś muzyka.
- Skąd wzięliście tą płytę?! – krzyknęłam wściekła. To była moja płyta, gdy się mi nudzi to nagrywam. Ale nigdy nie miałam w planie dawać tego komukolwiek do posłuchania.
- Znaleźliśmy. – odpowiedział Harry.
- Ładny głos. – stwierdził Liam.
- Oddawajcie mi to! – powiedziałam i rzuciłam się w stronę odtwarzacza, ale Louis był szybszy i wyciągnął płytę i schował za plecami.
- Oddaj! – powtórzyłam ostro.
- Nie! – Louis głupkowato się zaśmiał.
- Dawaj tą cholerną płytę! – byłam wściekła, matka ich nie nauczyła, żeby nie tykać nie swoich rzeczy?!
- To ty to śpiewasz? – zapytał po chwili Niall.
- Tak, ale to nie wasz interes. – warknęłam.
- Naprawdę masz bardzo ładny głos. – powiedział łagodnie Zayn.
- Powinnaś to opublikować. – stwierdził Liam.
- Byłabyś sławna. – dopowiedział Harry.
- Nie! Nikt nigdy nie usłyszy jak śpiewam.
- Dlaczego? – zapytał zdziwiony Niall.
- Dlaczego?! Bo nie mam ochoty być kolejną pieprzoną gwiazdką! Nienawidzę większości sławnych ludzi. Tylko pieniądze i sława im w głowie. Wystarczy mi, że całe USA mnie zna, bo jestem córką znanego producenta muzycznego. Wolałabym być biedna i mieszkać pod mostem! – wykrzyczałam wściekła. Chłopcy stali i wgapiali się we mnie z szeroko otwartymi oczami. Wykorzystałam ten moment i wyrwałam Tomlinsonowi płytę z rąk. Złamałam ją na pół i wyrzuciłam do kosza. Jak najszybciej wybiegłam z tego pomieszczenia. Miałam serdecznie dość tego całego One Direction.
Około północy wyszłam na balkon żeby zapalić. Nie paliłam nałogowo, ale czasem lubiłam sobie zapalić, tak dla rozluźnienia. Na moje nieszczęście pokój obok zajmował Louis. Gdy tylko poczuł dym wyszedł na balkon, wyrwał mi z ręki papierosa i zdeptał.
- Pogięło cię czy co? – warknęłam.
- Nie, nie pogięło mnie. Nie wiesz, że palenie szkodzi? – zapytał Louis. Był… Był miły?!
- Mam gdzieś to czy szkodzi czy nie. Moje zdrowie, nie twoje. – odparłam.
- Trujesz nie tylko siebie, ale i ludzi wokół ciebie, na przykład mnie.
- Wejdź do środka i zamknij drzwi, to cię nie będę truła. – odpowiedziałam z uśmieszkiem.
- Oj, Lilly, grabisz sobie.
- Mówisz jak mój ojciec. – stwierdziłam i już chciałam wejść do domu, ale Louis chwycił mnie za nadgarstki i odwrócił w swoją stronę. Przyparł mnie do ściany i powoli, prosto w moją twarz, powiedział:
- Jeśli myślisz, że jesteś jakąś księżniczką, to jesteś w błędzie. Wszyscy wokół martwią się o ciebie, a ty to wszystko masz w dupie. Udajesz wredną sukę, którą tak naprawdę nie jesteś. Całe życie tylko udajesz. Wiem, że gdzieś tam w środku kryje się prawdziwa Lilly Leighton. Ta lepsza Lilly. – Tomlinson wykręcił mi nadgarstki tak, że aż syknęłam z bólu. – Nie widzisz, jak bardzo ranisz swojego ojca? Ranisz wszystkich wokół. Zastanów się nad tym. – skończył przemowę, popchnął mnie na ścianę i jak gdyby nigdy nic odszedł.
Przez chwilę nie mogłam dojść do siebie. Louis powiedział tylko i wyłącznie prawdę. Udawałam. Całe życie udawałam kogoś kim nie jestem. Ale bycie miłą nie było łatwe. Wszyscy, oprócz Justina i Seleny, przyjaźnili się ze mną dla pieniędzy i sławy. Byłam zwykłą suką, bawiącą się uczuciami innych. Ale nie potrafiłam inaczej.


~~~~~
No więc jest 1 rozdział.
Mam nadzieję, że się komuś spodoba :)
Bardzo proszę o komentarze, jest to dla mnie naprawdę ważne.
Następny za tydzień.

Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach to zostawcie swojego twittera lub nr gg w komentarzu.

Xxx


EDIT 3.05. : NASTĘPNY ROZDZIAŁ DODAM W SOBOTĘ JEŚLI POD TYM BĘDZIE 10 KOMENTARZY.
Niee, to wcale nie jest szantaż :P
W sumie to opowiadanie jest tylko i wyłącznie dla Was, więc liczę na jakieś zaangażowanie z Waszej strony :) Dla siebie samej napisałam go już kilka miesięcy temu. Publikuję go tylko dla Was.

11 komentarzy:

  1. Noo.. to Louis sobie nagrabił już w pierwszej chwili. Zapowiada się ciekawie.
    Czekam na następny i zapraszam do mnie:
    www.male-marzenia1d.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. coś czuję,że będzie jakieś uczucie miedzy Lilly a Lou :D
    czekam z niecierpliwością na następny :)
    zapraszam do siebie
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  3. OJEJKU ŚWIETNE !! INFORMUJ MNIE @BICZPLEASE

    OdpowiedzUsuń
  4. zapowiada się ciekawie . Informuj mnie @poliishbelieber ; )

    OdpowiedzUsuń
  5. mi się podoba :) zapowiada się ciekawie :) Informuj mnie @dusia_PL

    OdpowiedzUsuń
  6. Louis jest bosski. ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. zajebiste! ; D
    zapraszam do mnie http://stories-about-1-direction.blogspot.com/ ; ))

    OdpowiedzUsuń
  8. fajnyy rozdział za przy okazji zapraszam na

    http://loveonedirectionlovee.blogspot.com/
    tez całkiem fajna historia mojego autrostwa a była bym zadowolona jak bym ją ktoś pozytywnie skomentował =)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oba twoje blogi sa swietne !

    OdpowiedzUsuń