sobota, 5 maja 2012

Rozdział 2

Następnego dnia obudziłam się w fatalnym humorze. Ubrałam się w zwykłe dresowe spodenki i koszulkę. Zeszłam na dół i skierowałam się prosto do kuchni, w której na moje nieszczęście spotkałam Louisa i Nialla.
- Cześć. – powiedziałam.
- Hej. – odpowiedział Horan z pełną buzią. Louis milczał. Atmosfera między nami była napięta, ale blondyn chyba tego nie zauważył, bo dalej wpieprzał nutellę.
Wyciągnęłam z lodówki mleko i wlałam do szklanki, z półki wyciągnęłam rogalika maślanego. Podczas gdy ja i Niall konsumowaliśmy posiłek, Tomlinson stał i gapił się na mnie. Po chwili do kuchni weszli pozostali członkowie zespołu i mój ojciec.
- Lilly, kochanie. Mam do ciebie pewną propozycję nie do odrzucenia. – rzucił na wejściu tata.
- Hm? – mruknęłam tylko.
- Będziesz udawać dziewczynę jednego z chłopców. Taka ustawka, jak w przypadku Justina i Seleny. Możesz sobie wybrać, z którym z chłopców chcesz chodzić, oprócz Liama, bo on ma swoją prawdziwą dziewczynę.
- Że co proszę?! – krzyknęłam zła. – Dlaczego ja?!
- Ponieważ jesteś rozpoznawalna w Stanach, a chłopcy dopiero zaczynają tutaj karierę. Więc którego wybierasz?
- Chyba was wszystkich pogięło. – powiedziałam po chwili namysłu.
- Lilly, proszę, to jest ważne. - prosił mnie tata.
- Jeny, no dobrze, robię to tylko dlatego, że może być śmiesznie. A chłopaczka to wy wybierzcie, ja się dostosuję. - odparłam.
Akurat podjechał listonosz, który przyjeżdża do nas 3 razy w tygodniu. Po cholerę ludzie piszą do nas tyle listów typu ‘ja też chce być sławna!’. Żałosne jak dla mnie.
Nasi ochroniarze (tak mamy własnych ochroniarzy, którzy ciągle za nami łażą i pilnują) pomogli mi wnieść pudła z listami do domu. Zanim przeczytam te 3 pudła to minie ładnych parę godzin. Postawiliśmy te pudła w salonie, gdzie akurat chłopcy grali na PSP.
- Co to? – spytał zaciekawiony Niall.
- Listy. Chcesz mi pomóc?
- Jasne. A co z tego będę miał? – zapytał z uśmiechem.
- Słoik nutelli? – odpowiedziałam ze śmiechem.
- Ok. Umowa stoi.
Zabraliśmy się za czytanie. Oczywiście już rozeszła się wieść o tym, że One Direction tu przebywają, także połowa listów była do nich. Później dołączyli do nas Zayn, Liam i Harry. Louis siedział na fotelu i się nam przyglądał.
- Ustaliliście już z kim mam chodzić? – zapytałam.
- Tak. Zgadnij. – powiedział Harry i zarzucił włosami.
- Z tobą?
- Nie.
- Z Zaynem?
- Nie.
- Z Niallem?
- Nie. Aczkolwiek byłoby fajnie, bo byś mi nutellę kupowała. – stwierdził blondyn ze śmiechem.
- W takim razie został Louis.
- Tak.
- Aha. Okej. – powiedziałam bez entuzjazmu.
- Nie cieszysz się? – zapytał Liam.
- Cieszę się, nie widzisz? Skaczę do sufitu ze szczęścia. – powiedziałam z sarkazmem. – Wolałabym chodzić z Niallem, bo byśmy chodzili na randki do supermarketu.
Akurat do pokoju wszedł tata.
- Lilly, ale zachowuj się przyzwoicie. Nie zniszcz One Direction reputacji. – powiedział surowo.
- Nie ma sprawy, tatku.
- Mark, ja idę się przejść jakby ktoś mnie szukał. – powiedział Tomlinson i skierował się w stronę wyjścia.
- O nie mój drogi, nigdzie nie idziesz. Po 1 nie znasz Los Angeles, po 2 fanki i paparazzi, po 3 musisz mieć ze sobą ochroniarza.
- Ale…
- Nie ma żadnych ‘ale’, Louis. Jeśli chcesz gdzieś iść musisz zabrać ze sobą kogoś kto zna LA, w tym przypadku Lilly, oraz jednego ochroniarza. – powiedział ojciec i wyszedł z pokoju, lecz po chwili wrócił. - Pamiętajcie, że jesteście razem. Poznaliście się gdy ostatnim razem chłopcy byli w LA, ale jesteście razem od niedawna. Na razie zbytnio się nie miziajcie, ale możecie się trzymać za ręce czy coś. – dopowiedział i już go nie było. Louis spojrzał na mnie.
- Poczekaj chwilę, skończymy z listami, przebiorę się i możemy iść. – powiedziałam nie patrząc na niego.
Po około piętnastu minutach zapakowaliśmy listy z powrotem do pudeł.
- Minutka. – krzyknęłam i pobiegłam się przebrać. Ubrałam: http://www.polyvore.com/bez_tytu%C5%82u_18/set?id=43336285&.locale=pl
Zabraliśmy ze sobą ochroniarza i ruszyliśmy w drogę. Dustin (ochroniarz) trzymał się kilka metrów za nami, ubrany był zwyczajnie w spodenki i koszulkę, żeby nie wzbudzać zbytnio podejrzeń. Chwilę szliśmy w eskorcie paparazzich i fanek, ale w końcu dali nam spokój.
- Lilly, Louis, ładne macie buty. – powiedział ze śmiechem Harry. Popatrzyłam na buty Tomlinsona, a on na moje. Mimowolnie się uśmiechnęłam, Lou też. Oboje mieliśmy TOMS’y, identyczne.
- Faktycznie do siebie pasujecie. – stwierdził Zayn, za co oberwał ode mnie w głowę.
- Ej, będziesz mi fryzurę poprawiać. – powiedział niby zły, ale wiedziałam, że żartuje.
Poszliśmy na lody. Louis stawiał. Och, cóż za poświęcenie.
Oczywiście Horanek zamówił 4 gałki – truskawkową, czekoladową, śmietankową i jagodową.
Reszta wzięła po 2. Harry miętową i bananową, Liam jagodową i śmietankową, Zayn waniliową i kawową, a ja i Louis po malinowej i bananowo-wiśniowej.
- Jak nie buty, to lody takie same. – zaśmiał się Liam. Później jeszcze coś tam o nas gadali, ale ja już ich nie słuchałam, bo przyspieszyłam. Po chwili Louis znalazł się przy mnie.
- Nie przejmuj się nimi. – szepnął mi na ucho Lou i objął mnie ramieniem. Popatrzyłam na niego nieco zdziwiona. – No co? W końcu jestem twoim chłopakiem.
- Ach tak, ustawka. – mruknęłam pod nosem.
Gdy weszliśmy do domu od razu pobiegłam do swojego pokoju.
Po cholerę zgodziłam się na tą durną ustawkę?! Odpaliłam laptopa. Na jakimś plotkarskim serwisie zobaczyłam nasze zdjęcia, moje i Louisa.
‘Nowa para?’, ‘Louis z One Direction zdobył serce córki znanego producenta?’, itp.
Oczywiście były też komentarze fanek chłopców, niektóre były bardzo miłe i życzyły nam szczęścia, ale niestety większość była przeciw i nawet życzyła mi śmierci. Nie chodzi o to czy się boję czy nie. Po prostu źle się z tym czuję, że okłamujemy cały świat.
Położyłam się na łóżku i zaczęłam ryczeć. Nawet nie mam się komu wygadać.
Tęsknię za mamą. Matka porzuciła nas, mnie i ojca, gdy miałam 4 lata. Miała 19 lat, tyle co ja teraz. Uznała, że woli karierę modelki niż rodzinę. Była młoda, piękna. Rodzina tylko by jej przeszkadzała. Wyprowadziła się gdzieś do Europy. Zaczęła się do nas odzywać dopiero gdy jej kariera legła w gruzach. Przekroczyła 30 i trach, po karierze. Mieszka we Włoszech ze swoim chłopakiem modelem o imieniu Fernando, młodszym od niej o 10 lat. Czyli jest niewiele starszy ode mnie, Ferdek (bo tak o nim z tatą mówimy) ma 24 lata. Jak się ożenią to może mam do niego mówić tato? Hahah niedoczekanie.
Mój szloch było słychać chyba w całym domu, bo po chwili do pokoju wparował Louis i jak gdyby nigdy nic mnie przytulił.
- Wszystko będzie dobrze. Ciii… Nie płacz już. – mówił Louis spokojnie. Cały czas trzymał mnie w swoich ramionach.
- Dlaczego tu jeszcze jesteś? Możesz już iść powiedzieć całemu światu, że twarda suka Lilly Leighton ryczy! No idź! Dobrze wiem, że mnie nienawidzisz! - krzyknęłam wściekła i znowu się rozbeczałam.
- Lilly… Nie jesteś suką. Przepraszam za wczoraj. Przegiąłem. Nie nienawidzę cię, ja… ja cię lubię, Lilly. Naprawdę. Możesz mi zaufać. Nie chcę cię skrzywdzić, będę twoim przyjacielem. Specjalnie zgłosiłem się do zostania twoim chłopakiem, bo wiedziałem, że będziemy do siebie pasować. – powiedział szatyn.
- Nie wierzę ci, Louis. Nie znasz mnie, więc nie możesz mnie lubić.
- To pozwól się poznać. – powiedział i spojrzał mi w oczy. Odwróciłam wzrok i zaczęłam mu wszystko opowiadać od samego początku.
- […] Właśnie dlatego taka jestem.
- Lilly, ja naprawdę nie wiedziałem. Przepraszam. – powiedział.
- Nikt o tym nie wie, oprócz Justina. Louis, obiecaj mi, że nikomu tego nie powiesz.
- Oczywiście, że nie. Przecież mówiłem, że możesz mi ufać. No mała, rozchmurz się. – powiedział i dźgnął mnie palcem między żebra.
- Ałł! – aż podskoczyłam.
- Nie pozwalaj sobie, Tomlinson. – krzyknęłam i rzuciłam się szatyna. Zaczęliśmy się łaskotać. Spadłam z łóżka i wylądowałam na podłodze, a Louis na mnie. Nasze twarze były niebezpiecznie blisko, patrzyliśmy sobie prosto w oczy. Nagle drzwi do pokoju się otworzyły i ujrzeliśmy w nich Harry’ego i Nialla. Szybko wyrwałam się Louisowi i popędziłam do chłopaków. Stanęłam za Harrym i wrzeszczałam coś o tym, że uratowali mnie przed Louisem. Loczek zaśmiał się i przerzucił mnie sobie przez ramię. Po chwili wszyscy znaleźliśmy się w salonie. Chłopcy powiedzieli, że koniecznie muszę obejrzeć z nimi film ‘Love Actually’ – ulubiony film Stylesa. Później oglądaliśmy jeszcze jakiś horror, na którym cały czas się darłam. W końcu zmorzył mnie sen i zasnęłam z głową na kolanach Louisa.


~~~~~
Ta dam! Jest 2 :D
Dziękuję za 10 komentarzy pod poprzednim rozdziałem!

Następny za tydzień, jeśli pod tym będzie co najmniej 13 komentarzy :)

Wgl to po prawej na górze jest ankieta. Jeśli czytacie to zaznaczcie TAK :) Chcę wiedzieć ilu was jest.

Jak chcecie być informowani o nn to zostawcie gg lub tt w komentarzu.

13 komentarzy:

  1. Jaki swietny !!
    Szkoda, ze taki krotki :C
    czekam na nastepny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. aaaaa! zdecydowanie za krótki :c
    Lilly i Louis słodcy! będą ze sobą , muszą! <3 czekam na następny! :*
    pozdrawiam i zapraszam do siebie
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  3. jest świetny! bardzo mi się podoba! :)
    zapraszam do siebie : http://opowiadania-yourebeautiful.blogspot.com/ xx

    OdpowiedzUsuń
  4. podoba mi się :D Ciesze się, że to Louisem udaje chłopaka Lilly :D i widać, ze pomiędzy nimi iskrzy ;d czekam na NN : )
    @dusia_PL

    OdpowiedzUsuń
  5. genialne! ; ) Louis i Lilly są tacy słooodcy xd

    OdpowiedzUsuń
  6. Fantastycznee ! ;D Louis i Lilly są uroczy. ; ))
    Fajnie, że często wspominasz też o reszcie chłopców. ^^

    Andziaa ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. No , w końcu miłość nie jest pomiędzy bohaterką, a Niallem czy Harrym. Coś nowego! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. TO JEST ŚWIETNE!!! Po prostu booskie ;* Nie mg się doczekać następnego ;)
    Pzdr ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. to jest super :) nie mogę doczekać się nstępnego :) kocham Louisa <3

    OdpowiedzUsuń
  10. będzie dzisiaj nn? :) bo już nie mogę się doczekać! kocham tego bloga, chociaż dopiero 2 rozdział... jest super! podziwiam cię za to co robisz i zapraszam do mnie : http://i-need-that-one-thing.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetnie piszesz! Naprawdę. Mam nadzieje, że szybko nie przestaniesz : D Czekamy na następny!!!

    OdpowiedzUsuń