niedziela, 16 września 2012

Rozdział 8

Po tygodniu zostałam wypisana do domu. Ubrałam się (KLIK) i razem z Louisem wyszliśmy ze szpitala, pod którym było mnóstwo paparazzich. Szatyn złapał mnie za rękę i popędziliśmy w stronę czarnego samochodu.
- Cześć Ryan. – powiedziałam do kierowcy.
- Witaj Lilly, miło cię znowu widzieć. – odparł z uśmiechem.
Po przekroczeniu progu domu rzucił się na mnie Niall i Harry.
- Lillyyyyyyy! Wróciłaś do nas! – krzyczeli uradowani.
Następnie przywitałam się z tatą, Liamem i Zaynem.
Wszyscy już wiedzieli, że ja i Louis jesteśmy razem.
Gdy zostaliśmy w Louisem sami w moim pokoju, nie wytrzymałam i w końcu zapytałam:
- Co z Seleną?
- Gomez jest w więzieniu. – odpowiedział i mnie przytulił. – Nie martw się. Wszystko będzie dobrze.
- A Justin?
- Justin od czasu wypadku całe dnie siedzi w domu. Nie chce z nikim rozmawiać. Byłem u niego kilka razy, ale mnie zbywał. Myślę, że twoje towarzystwo by się mu przydało.
- Louis, zawieziesz mnie do Justina? Nie chcę iść sama.
- Jasne.
Na ulicy było mnóstwo paparazzich. Mój chłopak objął mnie swoim silnym ramieniem i ruszyliśmy w stronę samochodu.
Gdy wreszcie paparazzi dali nam spokój, wyjechaliśmy.
Zatrzymaliśmy się przed domem Biebera.
- Lepiej będzie jak porozmawiacie sami. Jak będziesz gotowa to zadzwoń, to po ciebie przyjadę. – powiedział szatyn. Wysiadłam z samochodu, pomachałam mu i weszłam do domu.
- Lilly, kochanie, tak się cieszę, że nic ci nie jest. – rzuciła się na mnie Pattie, mama Justina.
- Dzień dobry. No jak widać, żyję. – zaśmiałam się. – Jest Justin?
- Jest. Nie chce z nikim rozmawiać. Ale z twojej wizyty na pewno się ucieszy. Jest u siebie.
- Dziękuję. – powiedziałam i poszłam na górę.
Lekko zapukałam do pokoju Justina.
- Odwalcie się wszyscy! Nie chce z wami gadać! – usłyszałam krzyk Biebera.
Nacisnęłam na klamkę i weszłam do pokoju. Chłopak leżał na łóżku z poduszką na głowie.
- Justin? – zapytałam niepewnie.
Bieber momentalnie wyskoczył z łóżka.
- Lilly! Tak mi przykro. To wszystko moja wina. Przeze mnie mogłaś zginąć. Nigdy sobie tego nie daruję! – mówił JB podniesionym głosem.
- Justin! Uspokój się. Po 1 nic mi nie jest. A po 2 to nie twoja wina. – powiedziałam, a chłopak mnie przytulił. Nie wiem jak długo staliśmy przytuleni, ale zaczęły mnie już boleć nogi. Delikatnie odsunęłam się od Biebsa. Usiedliśmy na łóżku. Justin był nieźle wkurzony na Selenę, nienawidził jej. Nawet już nie chodziło o zdradę, ale o to co zrobiła mi. Gdyby mógł to by ją zabił. Justin opowiedział mi co się wydarzyło po tym jak Gomez przywaliła mi wazonem. A więc: Gdy spadałam na podłogę, zahaczyłam jeszcze o półkę i rozwaliłam sobie głowę, a po upadku na podłogę było jeszcze gorzej. Straciłam przytomność. A co do owego wazonu to pęknął przy ‘zderzeniu’ z moją głową i wszędzie było pełno szkła. Justin zadzwonił na pogotowie i policję. Selena próbowała uciec, ale ochroniarze Biebera ją zatrzymali.
Jeszcze chwilę pogadaliśmy z Justinem i poszłam do domu. Tak, wiem, miałam zadzwonić po Louisa, ale przecież nic mi się nie stanie jak się przespaceruję. Justinowi powiedziałam, że po mnie Tomlinson przyjedzie. Oj tam, przecież chyba nic się nie wydarzy po drodze, to tylko 10 minut.
Wtedy tak myślałam.
Gdy byłam jakieś 200 metrów od domu, zaczepił mnie jakiś koleś.
- O, kogo my tu mamy. Niejaka Lilly Leighton. Jak tam? Polepszyło ci się już? Coś chyba mocno musiałaś dostać tym wazonem. – powiedział ze śmiechem. Próbowałam go zignorować i iść dalej, ale złapał mnie za nadgarstki i przycisnął do pobliskiego płotu.
- Maleńka, jeszcze z tobą nie skończyłem. – powiedział z chytrym uśmieszkiem.
- Zostaw mnie! – krzyknęłam, ale on momentalnie uderzył mnie w twarz.
- Zamknij się suko! Jeszcze jedno słowo, a cię zabiję. – wyciągnął z kieszeni nóż. Nie odezwałam się już słowem. Koleś zaczął mnie obmacywać i ściągać swoje spodnie. Nie mogłam się ruszyć, stałam totalnie sparaliżowana.
- Zostaw ją! – usłyszałam czyjś krzyk. Spojrzałam w bok i zobaczyłam biegnącego w naszą stronę Zayna. Napastnik nie zdążył nawet nic zrobić, a Malik powalił go na ziemię jednym ciosem.
- Nic ci nie jest? – zapytał z troską. Pokiwałam przecząco głową, nie mogąc wykrztusić ani słowa. Mulat wziął mnie na ręce i skierował się w stronę domu.
Byliśmy jakieś 20 metrów przed naszą posesją, gdy poprosiłam go o postawienie i o nie mówienie nic Louisowi, ojcu bądź chłopakom. Zayn niechętnie się zgodził.
Gdy weszliśmy do domu, od razu podbiegł do mnie Louis.
- Gdzieś ty była? Przecież miałaś zadzwonić. – powiedział z wyrzutem.
- Nic mi nie jest. – odpowiedziałam chłodno i skierowałam się do swojego pokoju.
Zamknęłam drzwi na klucz i położyłam się do łóżka. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Siema!
Zagląda tu jeszcze ktoś? Dajcie znać, że żyjecie :D
Jak tam szkoła? Piszcie co u Was słychać ;)

Następny dodam po 15 komentarzach.

Jak chcecie być informowani o NN to zostawcie tt lub gg w komentarzu. xx