niedziela, 25 listopada 2012

Rozdział 10

Obudziłam się przed 13. Miałam trochę kaca, ale bywało gorzej. Poszłam do łazienki wziąć szybki prysznic, włosy spięłam w niedbałego koka i ubrałam TO.
Do 3 walizek spakowałam moje ulubione ubrania, buty, kosmetyki, jakieś pamiątki i inne pierdoły.
Gdy byłam już gotowa do opuszczenia domu, zegar wskazywał 14.40. Jako iż walizki były cholernie ciężkie, to po prostu ustawiłam je przed schodami i po kolei każdą popychałam, a one zjeżdżały ze schodów. Narobiły strasznego hałasu. Momentalnie przy mnie znaleźli się chłopcy.
- Co się dzieje? – zapytał wystraszony Niall.
- Nic. Po prostu walizki zjechały ze schodów. – odpowiedziałam.
- Wyprowadzasz się? – zapytał Zayn.
- Tak. Zresztą na pewno wszystko wiecie, słyszeliście w nocy. – powiedziałam smutno.
- Tak, słyszeliśmy. – odparł Liam.
- Nie możesz zostać? – zapytał z nadzieją Harry.
- Nie. W tym domu nie ma dla mnie miejsca. – stwierdziłam oschle.
- Twój ojciec nieźle przegiął. Gadaliśmy z nim, ale powiedział, że mamy się odpierdolić, bo to nie nasza sprawa. – powiedział Louis.
- Nie przejmujcie się mną. Dam sobie radę sama. – powiedziałam, chociaż nie wierzyłam we własne słowa.
- Będzie mi was brakować. – powiedziałam i przytuliłam każdego z osobna.
- Przepraszam za wszystko. – szepnęłam Louisowi do ucha i pocałowałam w policzek. Chłopak złapał mnie za rękę, ale wyrwałam się i pobiegłam na dół. Ochroniarze pomogli mi zapakować walizki do samochodu. [audi r8 spyder]
Ostatni raz spojrzałam na smutne twarze chłopców i odjechałam z piskiem opon. Wyłączyłam telefon, nie miałam ochoty z nikim rozmawiać.
Sama nie wiedziałam dokąd jadę. Jechałam prosto przed siebie. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Podjechałam pod najbliższy bankomat i wybrałam część moich pieniędzy. Miałam własne konto, do którego nawet ojciec nie miał dostępu.
Następnie pojechałam do McDonald’s. Zamówiłam 2 cheesburgery, frytki, truskawkowego shake’a i loda McFlurry. Gdy skonsumowałam posiłek, ruszyłam w dalszą drogę. Uznałam, że pojadę do San Francisco i tam wynajmę jakiś pokój.
Po około 6 godzinach byłam na miejscu. Postanowiłam zatrzymać się w hotelu Hilton. Wynajęłam apartament na najwyższym piętrze, pokój nr 1113.
Był już środek nocy, więc wzięłam szybki prysznic i poszłam spać.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Hej :D

Pod ostatnim postem było mało komentarzy, ale i tak postanowiłam dodać nowy rozdział, krótki, bo krótki, ale jest ;)
Cały blog planuję zakończyć do 30 stycznia, czyli do moich urodzin. Będzie miał prawdopodobnie 12-13 rozdziałów.

Trzymajcie się ciepło! Xx

8 komentarzy:

  1. Szkoda, że zamierzasz go skończyć, ale jeśli chcesz, to nie mam nic do powiedzenia -,-
    fajny rozdział :)
    pozdrawiam :)*

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny ma prezent na urodziny bo tez mam 30 stycznia:(
    Będzie mi smutno że go zakończasz ale to twoj wybór:(
    Rozdział spoko:)

    OdpowiedzUsuń
  3. szkoda, że taki krótki ale ważne że coś w końcu dodałaś. ; ) rozdział bardzo mi się podoba i czekam na nn.
    Zapraszam do sb :
    http://no-lies-just-loove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. czemu chcesz go skonczyc?? naprawde mi sie podoba :) jestem pewna ze innym tez ;p czekam juz na nastepny ;p

    nominowalam cie do Liebster Award ---> http://vas-hapenin.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. dlaczego tak krótko ?! Ehh . Ciekawe , mam nadzieję że następny dodasz niebawem .:3

    OdpowiedzUsuń
  6. Ejjjjj Czemu chcesz to skończyć?!? Buuuu ;(
    Mam nadzieje, że chodziarz w czasie przerwy świątecznej będzie dużo nowych rozdziałów.

    OdpowiedzUsuń