środa, 2 stycznia 2013

Rozdział 11

Obudziłam się po 9. Włączyłam telefon. Było tam mnóstwo nie przeczytanych wiadomości i nieodebranych połączeń.
Ponad 50 smsów od chłopców, z czego 20 od Louisa. Wszystkie o podobnej treści ‘Gdzie jesteś? Odezwij się.’
Kilka od ojca. Nie miałam ochoty ich czytać, usunęłam wszystkie z wyjątkiem jednego.
‘Lilly, przepraszam. Jestem złym ojcem. Nie zasługuję na taką córkę jak ty. Proszę, wybacz mi i wróć do domu’
Czyżby sumienie go ruszyło? Mam to gdzieś. Nie wrócę do domu.
‘Nic mi nie jest. Nie szukajcie mnie. Tęsknię. Xx’ – odpisałam Louisowi.
Ubrałam TO i zeszłam na śniadanie do hotelowej restauracji.
Po posiłku uznałam, że pozwiedzam trochę San Francisco. Zabrałam telefon i portfel i wyruszyłam na miasto. Nagle usłyszałam znaną mi melodyjkę dobiegającą z mojej kieszeni. Wyciągnęłam telefon, ‘Lou <3 dzwoni’ – wyświetliło się. Odrzuciłam połączenie. Gdybym usłyszała jego głos na pewno bym się rozbeczała.
‘Proszę, nie dzwoń. Przepraszam za wszystko. Jestem idiotką. Ale nadal cię kocham.’ – napisałam mu smsa.
‘Lilly, proszę, napisz mi gdzie jesteś, chociażby miejscowość. Cholernie za tobą tęsknię. Kocham cię! Xx’ - już po kilkudziesięciu sekundach dostałam odpowiedzieć.
‘San Francisco’ – odpisałam, ale miałam co do tego pewne obawy. Nie dostałam odpowiedzi. Trochę mnie to zdziwiło, ale uznałam, że pewno nie ma czasu mi odpisać.
Po San Francisco chodziłam prawie cały dzień. Byłam na obiedzie w jakiejś restauracji, w sklepie z pamiątkami. Ogólnie fajne miasto, ale i tak wolę LA.
Wieczorem wróciłam do hotelu na kolację. Później poszłam do swojego pokoju.
Wzięłam prysznic, ubrałam się do piżamki. Gdy wyszłam z łazienki, stanęłam jak wryta. Na łóżku siedział Louis.
- Co… ty… tu… robisz? – zapytałam zdziwiona.
- Lilly, kocham cię! Nie mogłem pozwolić żebyś była sama w takiej chwili. Wsiadłem w pierwszy możliwy samolot i jestem. – powiedział szatyn i stanął naprzeciwko mnie. Rzuciłam mu się na szyję, a on złapał mnie w pasie i okręcił dookoła.
- Louis, chłopcy pozwolili ci tu przyjechać? – zapytałam podejrzliwie.
- Yyy… Nie. Oni nawet nie wiedzą, że tu jestem. Powiedziałem im, że mam sprawy do załatwienia, spakowałem się i tyle mnie widzieli. – odparł z niewinnym uśmieszkiem.
- Głupek. – mruknęłam.
- Twój głupek. – chłopak pocałował mnie. Niewinny całus przerodził się w namiętny pocałunek i już po chwili leżeliśmy na łóżku. Louis całował mnie po dekolcie, później po brzuchu.
- Lou, nie mogę. Przepraszam. – powiedziałam i oderwałam się od niego.
- Nie, to ja przepraszam. Poniosło mnie. – odpowiedział i skierował się do łazienki. – Mam nadzieję, że mogę z tobą spać?
- Jasne.
Po kilkunastu minutach wrócił mój książę. Był w samych bokserkach. Przygryzłam wargę na jego widok, a on się zaśmiał. Położył się obok mnie, a ja oparłam głowę o jego nagi tors.
- Lou, właściwie to jak mnie tu znalazłeś? Przecież podałam ci tylko miasto.
- Sprawdzałem po kolei w każdym hotelu czy zameldowała się tam Lilly Leighton. Trochę mi na tym zeszło, ale w końcu dotarłem tu. Pani w recepcji podała mi numer twojego pokoju i jeszcze otworzyła mi drzwi, w zamian za kilka autografów dla swoich córek i jej koleżanek.
- Przeszukałeś całe San Francisco tylko po to żeby mnie zobaczyć? - zapytałam z niedowierzaniem.
- W zasadzie to tak.
- Jesteś cudowny! Ale wiesz, że kiedyś musisz wrócić do LA? – zapytałam smutno.
- Zostanę tu z tobą tak długo jak będziesz chciała. – odpowiedział i pocałował mnie w czoło.
- Aww. Jesteś kochany. – odparłam.
- Czego się nie robi z miłości. Kocham cię, Lilly i nigdy nie przestanę.
- Ja ciebie też, Louis. Ale teraz idziemy spać. – powiedziałam i odwróciłam się na drugi bok. Czułam usta Louisa błądzące po moim ramieniu. Znowu będę mieć malinkę. Och, Louis.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witajcie w 2013 roku! :D

Prawie nikt nie komentuje, nie wiem co o tym myśleć...

Zapraszam na got2luvya

9 komentarzy:

  1. świetny! :) i tak na nowy rok :) bardzo miło xD
    pozdraiwam ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. geeeeniuszu kocham cie ;*
    część jak zawsze świetna <3
    czekam na następny part ;)

    PS. szczęśliwego Nowego Roku ;) ;***
    trochę spóźnione te życzenia, ale są ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. aww so sweet! ^^
    czekam na kolejny i zapraszam do mnie http://youarestiltheone.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny rozdział !

    Wpadnij do mnie. Zostaw komentarz.
    http://tajemniczy-dzwiek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. proszę o następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne! Szkoda, że taki krótki. ;)

    OdpowiedzUsuń